Szukaj
  • Aleksandra Grącka

THE CLEANER



Rzadko dzielę się swoimi przemyśleniami i odczuciami na forach społecznościowych,

właściwie nie wiem czy zrobiłam to kiedykolwiek.

Do tego wpisu zabieram się już od miesiąca.

Myślę, że każdemu przynajmniej mignął przed oczyma jakiś artykuł dotyczący wystawy

"Do czysta / The cleaner" w CSW w Toruniu. Wszystkie te artykuły wiązały się z wieloma kontrowersjami, począwszy od płac poprzez samą artystkę i jej sztukę.

Myślę, że to one po części skutecznie odciągały mnie od podzielenia się ze światem tym co przeżyłam.


W CSW w Toruniu zrealizowałam swój pierwszy spektakl "Absurd XXI wieku", kiedy byłam jeszcze w liceum. Po wielu latach edukacji, wróciłam do korzeni i zostałam wybrana by stanąć przed Mariną Abramović oraz publicznością odtwarzając po raz pierwszy na żywo jej performance „The Onion" z 1996 roku.

Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, teoretycznie zadanie wydawało się proste -

,,po prostu zjedz cebulę".

Jednak już podczas pierwszych rozmów z Lynsey Peisinger na temat sposobu wypowiadania przez Marinę tekstu, który towarzyszy podczas jedzenia cebuli, zaczęły przychodzić obawy. Najpierw czysto praktyczne, przecież Marina, za wyjątkiem fragmentu performance'u teatralnego "Urojeniowa" z 1994r., wykonywała performance tylko w formie video. Stąd też moje obawy przed fizjologicznymi reakcjami.

Jeśli pomyślimy sobie tylko o czynności jedzenia cebuli, nie dostrzegamy w tym nic wielkiego.

Jednak jeśli przypomnimy sobie stan w naszym życiu, kiedy nie mieliśmy siły wstać z łóżka ani ruszyć ręką, ponieważ straciliśmy wszystkie siły do walki z samym sobą i zatapiamy się w samotności i smutku, a mimo to wiemy, że musimy się ruszyć i działać, a następnie włożymy te wspomnienia w obraz "The Onion" wykonywanego przez Marinę Abramović dostrzegamy, że to są prawdziwe łzy.

Cebula jest tylko przyzwoleniem na rzewny płacz,

dla którego przy tak silnej osobowości nie byłoby miejsca.

Jest oczyszczeniem, zwierzeniem, spojrzeniem w oczy i wyzwaniem.

Jak się okazało podczas wykonywania performance'u fizjologia, której obawiałam się na samym początku, była najmniejszym problemem.

Wraz z pierwszym ugryzieniem pozwoliłam sobie na przeżycie swojego życia jeszcze raz, na pogodzenie się z wieloma rzeczami, na złość, na radość, na żal.

Wiecie jak to jest płakać i śmiać się jednocześnie ?

Cudowne uczucie.

Najwspanialsze jest jednak to, że mogłam się nim dzielić z Mariną Abramović, która nie kryjąc wzruszenia, po zakończeniu performance'u podążyła za mną i Lynsey w kierunku windy by spędzić ze mną trochę czasu w pokoju performerów i porozmawiać o tym, co się wydarzyło.

Przyrzekam, to była najdłuższa podróż windą jaką przeżyłam.

Stałyśmy zwrócone do siebie opierając się głowami.

W windzie panowała nieskazitelna cisza mimo wielu osób, które nam towarzyszyły.

W pokoju performerów zostałyśmy tylko z Mariną Abramović i Lynsey Peisinger. Ja usiadłam na ziemi, byłam brudna od cebuli, rozmazana i trzęsłam się z zimna.

Zaczęłyśmy rozmawiać.

Mam wrażenie, że czas wtedy stanął, i że będę pamiętała ten moment do końca życia.

To jednak nie wszystko, po zakończeniu wernisażu Marina oddała mi swoje kwiaty mówiąc:

"Ty na nie bardziej zasługujesz".

To było najpiękniejsze wyróżnienie, którego nie byłam sobie w stanie nawet wyobrazić.

Kilka dni po otwarciu wystawy, kiedy emocje nieco opadły byłam na siebie zła, że nie mam czegoś co uwieczniłoby moje spotkanie z Mariną.

Teraz wiem, że mam więcej niż może dać jakiekolwiek zdjęcie czy nagranie.

Mam w sobie namiastkę jej siły do działania, która stłumiona wieloma niepowodzeniami przygasała gdzieś w środku mnie.

Teraz ta siła aż piecze.


Ostatnio natrafiłam na artykuł Pauliny Reiter z "Wysokich obcasów", który powstał jeszcze przed otwarciem wystawy i który przedstawia różne podejścia do artystki i jej prac.

Moim zdaniem kilka ostatnich wersów tego artykułu jest najlepszym komentarzem do całej zaistniałej burzy wokół wydarzenia.


"Czy warto zobaczyć wystawę Abramović? Tak. Po pierwsze, to kawał historii sztuki. Nie zachęcam do utraty krytycznego spojrzenia, jednak może warto zawiesić cynizm na chwilę na kołku. Jest wiele relacji sceptyków, którzy w zetknięciu z energią, siłą i rytuałem Mariny Abramović płakali mocniej niż ci przekonani. A może to było spotkanie z samym sobą, które nimi tak wstrząsnęło."


Na wystawę "Do czysta / the cleaner" w CSW w Toruniu nie da się tak po prostu wejść i wyjść. Jest przepełniona emocjami, siłą i determinacją Artystki.

Spotkanie z nią, rzeczywiście tak jak pisała Paulina Reiter, jest spojrzeniem sobie w oczy, co jak się okazuje nie jest łatwym zadaniem.

Jestem wdzięczna za możliwość uczestniczenia w tym przedsięwzięciu, dzięki któremu odzyskałam wiarę w siebie.


Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie od samego początku i którzy we mnie wierzyli.

Dziękuję ekipie CSW oraz wszystkim performerom za to, że udało nam się stworzyć coś niezwykłego.


Marino dziękuję za siłę, prawdę i pasję.

Lynsey dziękuję za opiekę i każdy dzień "The cleaner".





English version


I rarely share my thoughts and feelings on social media and to be honest I'm not sure even if I've ever done it. I've been getting to this post for a month now.

I think that everybody seen at least some headlines about "The cleaner" exhibition at the Center for Contemporary Art in Toruń. This was connected with many controversies, starting from compensation through the artist herself and her art. I think that all these articles also partly, but effectively distracted me from sharing with the world what I've experienced.


At the Center for Contemporary Art in Toruń, I made my first performance "Absurd of the 21st Century" when I was in high school. After many years of education I was chosen to stand in front of Marina Abramović and the audience reproducing for the first time ever her performance "The Onion" from 1996.

I did'n now what to expect, theoretically the task seemed to be simple.

"Just eat the onion."

However, during the first conversations with Lynsey Peisinger about the way Marina was saying the text that accompanies eating onion, fears began to arise.

Firstly, purely practical, after all, Marina, except for the fragment of the theater performance "Urojeniowa" from 1994, performed this performance only in the form of video.

Hence all my fears about physiological reactions.


If we only think about the activity of eating onion, we don't see any big deal about it.

However, if we recall the state of our lives, when we didn't have the strength to get out of bed or move our hand, because we lost all strength to fight with ourselves and we sink

in loneliness and sadness, and yet we know that we must move and act, then when we

we put those memories into the image of "The Onion" by Marina Abramović, we see that these are real tears.

Onion is only permission for wistful crying,

for which there would be no place with such a strong personality.

It is a purification, a confession, a look in the eyes and a challenge.

As it turned out during performing the performance, the physiology, which I was afraid of at the very beginning, was the smallest problem. With the first bite, I let myself live my life again, for reconciliation with many things, for anger, for joy, for regret.

Do you know what it's like to cry and laugh at the same time?

Wonderful feeling.

The most wonderful thing was that I could share it with Marina Abramović, who, didn't hide being emotional about it, after the performance ended, followed me and Lynsey towards the elevator to spend some time with me in the performers' room and talk about what happened. I promise, it was the longest travel in the lift I've ever had.

We stood facing each other with our heads.

In the elevator there was a silent, despite the many people who accompanied us.


In the performers' room, we stayed only with Marina Abramović and Lynsey Peisinger.

I sat on the ground, I was dirty from the onion, smugded and shiver from the cold.

We started talking.

I had the impression that time stopped and that I would remember this moment for the rest of my life.

However, this is not all. After the opening of the vernissage, Marina gave me her flowers, saying: "You deserve them more."

It was the most beautiful award I could not even imagine.


A few days after the opening of the exhibition, when the emotions subsided, I was a little bit angry with myself that I did not have anything that would have immortalized my meeting with Marina. Now I know that I have more than any photo or recording can give.

I have part of her strength to act, which, suppressed by many failures, have died down somewhere inside me.

Now this strenght even burns.


Recently, I came across an article by Paulina Reiter from "High heels", which was created even before the opening of the exhibition and which presents different approaches to the artist and her work. In my opinion, the last few lines of this article are the best comment to the entire storm around the event:


"Is it worth seeing the Abramovic exhibition?" Yes. Firstly, it's a huge piece of art history. I don’t encourage you to lose your critical look, but maybe it's worth suspending cynicism for a moment. There are many relations of skeptics who, in contact with the energy, strength and ritual of Marina Abramović, cried more than people called as convinced. Or maybe it was a meeting with theirself that shook them so much. "


At the "The cleaner" exhibition at the Center for Contemporary Art in Toruń, it is impossible to just go in and out. It is full of emotions, strength and determination of the artist.

Meeting with her, as Paulina Reiter wrote, is a look in the eyes of ourself, which turns out not to be an easy task.


I’m grateful for the opportunity of taking part in this project, thanks to which I regained my self-confidence.


Thank you to everyone who supported me from the very beginning and who believed in me.

I would like to thank the CSW team and all performers for creating something extraordinary. Thank you Marina for power, truth and passion. Thank you Lynsey for the care and every day of "The cleaner".



fot. Wojciech Woźniak

1,016 wyświetlenia

©2018 by Aleksandra Grącka. Proudly created with Wix.com
aleksandragracka93@gmail.com

  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon